Według statystyk Polskiego Związku Głuchych, w Polsce żyje około 50 tysięcy osób głuchych oraz około 800–900 tysięcy osób słabosłyszących. Jest to społeczność prawie czterdzieści pięć razy większa niż liczba wszystkich studentów Uniwersytetu Gdańskiego. Na naszej uczelni również można spotkać osoby zmagające się z tym rodzajem niepełnosprawności, w tym Małgorzatę Burmer, która kwestię niedosłuchu zna od dziecka.
Z Małgorzatą Burmer, studentką Uniwersytetu Gdańskiego rozmawia Martyna Rogalewska, studentka kierunku dziennikarstwo i komunikacja społeczna UG
Martyna Rogalewska: – Każdy z nas posiada supermoce. Czy osoby głuche i osoby z niedosłuchem mają jakieś swoje wyjątkowe zdolności, z których mogłyby być dumne?
Małgorzatą Burmer: – Oczywiście! My też mamy swoje supermoce. Moją supermocą jest umiejętność czytania z ruchu warg. Przydaje się to w szczególności, gdy przebywam w gwarnych przestrzeniach. Dzięki temu rozmówca nie musi nadwyrężać sobie gardła, żebym mogła go usłyszeć, ale nie każdy z nas tak potrafi. Jednak to nie jedyna umiejętność. Szczególnie uwielbiam fakt, że mój niedosłuch pozwala mi na zaśnięcie w każdym miejscu – i tym cichym, i tym głośnym. Jestem zmęczona – po prostu zdejmuję aparaty i idę spać. Czasem jest to przydatne np. w całonocnej podroży pociągiem. Trzecia supermoc – widzę więcej emocji u ludzi niż przeciętny człowiek. Wada słuchu zmusza mnie do ciągłej obserwacji, komunikacji ,,wzrokiem”, stąd też wydaje mi się, że potrafię zauważać więcej.
– Wątek osób z niepełnosprawnościami pojawia się coraz częściej w przestrzeni publicznej. Ta wyjątkowość przestaje być tematem tabu. Czy według Ciebie współczesny świat jest odpowiednio przygotowany na takie osoby?
– Obecnie jeszcze nie jest gotowy, ale powoli do tego dąży. Usuwane są przeszkody architektoniczne oraz te komunikacyjne. Coraz częściej dostępne są także dofinansowania na cele usuwania barier. Na pewno przełomowym momentem w podejściu do osób z niepełnosprawnościami była zmiana języka ze stygmatyzującego na inkluzywny. Pojęcie ,,osoba niepełnosprawna” zamieniono na ,,osoba z niepełnosprawnością”. Jest to ważny dla nas moment, gdyż przecież niepełnosprawność jest jedynie cechą osoby, a nie jej tożsamością. Tradycyjny model medyczny, którym posługiwano się do lat 70. XX wieku, również się zmienił. Wcześniej niepełnosprawność postrzegana była jako problem jednostki, który należy leczyć lub naprawić. Współczesne podejście w coraz większym stopniu opiera się jednak na tzw. modelu społecznym. Zakłada on, że to bariery w otoczeniu, jak na przykład niedostosowanie procedur rekrutacyjnych, stanowią przeszkodę dla naszego pełnego udziału w życiu społecznym, a nie sama niepełnosprawność. Uważam, że trzeba kierować się w życiu taką filozofią, że nie ma ludzi niepełnosprawnych, są po prostu osoby z indywidualnymi potrzebami. Jest to moim zdaniem świetne podejście i świetny model. To nie my jesteśmy problemem. Problemem są właśnie bariery.
– Wspominasz o barierach. Co najbardziej przeszkadza ci w codziennym funkcjonowaniu?
– Najbardziej przeszkadza mi przede wszystkim zbyt mała wiedza i świadomość o niepełnosprawności wśród społeczeństwa. Przy zawieraniu nowych znajomości muszę tłumaczyć ludziom świat tej mojej niepełnosprawności. Muszę pokazywać, jakie mam potrzeby, że czasem trzeba cierpliwie coś powtórzyć, czasem trzeba mówić, stojąc do mnie przodem. Czasami takie ciągłe tłumaczenie potrafi zabierać naprawdę dużo energii. Oczywiście po czasie, gdy docieramy się już ze znajomymi, jestem nauczona ich mowy, czasem ich wady wymowy, za to oni są nauczeni komunikacji ze mną. Wtedy czuję się swobodnie, komfortowo. Niestety, nie wszyscy akceptują wadę słuchu i niecierpliwią się w tym procesie dostosowywania się. Przyjmuję więc taką postawę, że jeżeli komuś to przeszkadza, wykluczam tę osobę z mojego świata. Ważny jest dla mnie komfort, a nie zmuszanie się do kumplowania z kimś, kogo męczy moja niepełnosprawność.
– Na co dzień napotykasz na swojej drodze masę ludzi, chociażby dlatego, że jesteś studentką. Wyobraźmy sobie, że znajdujemy się w tym momencie na uczelni, siadamy razem w ławce. Jak powinnam zachowywać się wobec Ciebie, żebyś w pełni poczuła się komfortowo?
– Moje potrzeby na uczelni, w szkole, w salach wykładowych to odrębny temat. Na co dzień mogę poprosić o powtórzenie jakiegoś zdania, porozmawiać z kimś twarzą w twarz. Mogę także dopasować głośność aparatów słuchowych do poziomu głośności rozmówcy. Natomiast, jeśli chodzi o wykłady, jest to moim zdaniem zupełnie inny świat. Wykładowca prowadzi zajęcia przez półtorej godziny, a ja zmuszona jestem słuchać, notować i zapamiętać jak najwięcej. Myślę więc, że jako koleżanka z ławki, czułabym się komfortowo, jeżeli udostępniłabyś mi swoje notatki podczas wykładu, żebym miała możliwość zerknięcia w nie. Jeżeli zgubię wątek, muszę nadrobić, być na bieżąco. Także na wykładach zdarza się, że zaglądam do zeszytów innych. Nie dlatego, że jestem wścibska. Chcę mieć po prostu pewność, że dobrze coś zanotowałam, że wszystko do mnie dotarło. Koleżanki wiedzą o tym i myślę, że tobie także zaglądałabym do notatek. Ważna sprawa to także odpowiednia komunikacja. Każdemu zdarzy się skomentować coś podczas wykładu z koleżanką z ławki. Należy pamiętać jednak, że nie słyszę szeptu. Moje rozmowy z innymi na wykładzie wyglądają tak, że piszemy ze sobą na kartkach lub na Messengerze. Co więcej, jeżeli znajomi chcą ze mną usiąść, muszą także pamiętać, że zawsze zajmę miejsce w pierwszej czy drugiej ławce, maksymalnie w trzecim rzędzie. Na końcu nie siadam, bo wtedy nie słyszę prowadzącego.
– Jeżeli wspominasz już o prowadzących, czy wykładowcy robią coś w tym kierunku, by poprawić Twój komfort podczas zajęć?
– Myślę, że wykładowcy robią to nawet nieświadomie, wysyłając studentom swoje prezentacje i materiały z zajęć. Na pewno pomaga mi również, gdy mówią przodem do studentów – odpowiednio głośno. Mylę, że ciekawe jest to, że od zawsze wolałam matematykę. Może ma to coś wspólnego ze słuchem. Na polskim i historii trzeba słuchać, czytać, zapamiętywać daty, czy dyskutować z grupą. Na przedmiotach ścisłych wykonuje się zadania na tablicy, podstawia pod wzory, liczy. Do patrzenia na tablice i rozwiązania zadania nie potrzebuje się słuchu. Wracając do twojego pytania, uczę się także języka angielskiego. Są to zajęcia indywidualne, więc w tej kwestii wykładowcy zrobili dużo i bardzo mi pomogli. Zajęcia odbywają się w trybie face to face z lektorem, więc osłuchuję się z językiem angielskim. Uważam, że Uniwersytet Gdański wspiera osoby z niepełnosprawnością w odpowiedni sposób. Realizują oni program wsparcia dopasowany do naszych potrzeb. Bardzo cenię sobie BON – Biuro Osób z Niepełnosprawnością. Oferuje ono np. tłumacza języka migowego na zajęcia na potrzeby osób głuchych, co jest też fajną opcją, a nie każda uczelnia ma taką propozycję. Na Politechnice brakowało mi tej dostępności, ponieważ przykładowo na angielski zmuszona byłam uczęszczać grupowo, co bardzo mnie męczyło.
– Powiedziałaś, że Uniwersytet Gdański wspiera osoby z niepełnosprawnościami. Czy widzisz jednak jakieś luki? Co zaproponowałabyś, żeby sytuacja studentów była jeszcze lepsza?
– Chętnie uruchomiłabym pętlę indukcyjną[1]. Myślę, że pomogłaby niejednej głuchej osobie. Poza tym uważam, że jest duży problem z kwestią wind – przynajmniej w Sopocie na Wydziale Zarządzania. Zaproponowałabym jeszcze zwrócenie uwagi na kwestię mikrofonów. Uniwersytet Gdański w prawie każdej sali, w której mam zajęcia, posiada nagłośnienie i mikrofon, ale one po prostu najczęściej nie działają, a szkoda.
– Skoro inkluzywność na uczelni idzie w dobrym kierunku, jak wyobrażasz sobie życie studenckie osoby głuchej za dziesięć lat?
– Liczę, że za dziesięć lat bariery będą minimalne, a sama edukacja na temat społeczności osób z niepełnosprawnościami się rozwinie. Mam nadzieję, że rówieśnicy będą wiedzieć, jak powinni z nami funkcjonować, jak mogą nam pomoc i jakie mamy potrzeby. Liczę na to, że stereotypy staną się przeszłością. A także na to, że na każde piętro będzie prowadzić winda, że na każdej uczelni będzie taki BON służący pomocą.
Rozmawiała Martyna Rogalewska
Cykl tekstów SDG generation został zapoczątkowany w czasie warsztatów dziennikarskich Media Relations, prowadzonych przez dr Beatę Czechowską-Derkacz na kierunku dziennikarstwo i komunikacja społeczna w ramach projektu SUMED (Sustainable multidimensional media contents). Publikacja jest efektem współpracy Centrum Zrównoważonego Rozwoju Uniwersytetu Gdańskiego z Instytutem Mediów, Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Wydziału Nauk Społecznych UG.
[1] Pętla indukcyjna – system wspomagania słuchu, który poprawia jakość odbioru dźwięku, przekazując go bezpośrednio do aparatów słuchowych osób niedosłyszących
![Usłyszcie nas! Współczesny świat oczami młodych osób z niepełnosprawnością słuchu [ROZMOWA]](https://czrug.ug.edu.pl/wp-content/uploads/2026/01/SDG-THINK-TANK-2.jpg)
