20 marca pracownicy, studenci i absolwenci filologii klasycznej UG licznie spotkali się na Skwerze Horacego, aby wspólnie zasadzić kolejne rośliny. W akcji uczestniczyła także dr hab. Tatiana Krynicka, prof. UG oraz przedstawiciele Działu Administrowania Budynkami – mgr inż. Barbara Florczak oraz inż. architekt krajobrazu Edyta Reguła – a także ogrodnicy: Wiaczesław Vlasenko, Mateusz Bieszke, Wojciech Rogalewski, Michał Wojciechowski i Jacek Kasprowicz. Projekt Skwer Horacego został realizowany w ramach konkursu Zielony Uniwersytet Gdański – edycja 2024 (SEA-EU 2.0, Erasmus+).

Tekst przygotowany przez dr hab. Tatianę Krynicką, prof. UG (główną wnioskodawczynię projektu, Wydział Filologiczny UG, Instytut Studiów Klasycznych i Slawistyki, Zakład Filologii Klasycznej):

Diffugere nives, redeunt iam gramina campis

arboribusque comae…

(Horatius, Carmina IV 7)

Tak, Mistrzu Horacy, stopniały śniegi i lody, które tak długo więziły nas po domach, tak, znowu jest nam dane być uczestnikami fascynującego cudu Wiosny!..

20 marca pracownicy, studenci i absolwenci filologii klasycznej UG gromadnie stawili się na Skwerze Horacego, by wraz z pracownikami Działu Administrowania Budynkami: mgr inż. Barbarą Florczak oraz inż. arch. krajobrazu Edytą Regułą, a także ogrodnikami  Wiaczesławem Vlasenko, Mateuszem Bieszke, Wojciechem Rogalewskim, Michałem Wojciechowskim i Jackiem Kasprowiczem  zasadzić we włościach Poety kolejne rośliny.

W ruch poszły łopaty i łopatki, sekatory i grabie, szczotki i konewki. Okazało się, że niektórzy z nas znają się na ogrodnictwie nie tylko dzięki lekturze Katona, gdyż umieją wymieszać piasek z ziemią, by stworzyć optymalne warunki dla śródziemnomorskich krzewinek, inni zaś sprawnie kopią doły dzięki doświadczeniom harcerskim; ktoś, nie wypuszczając z rąk sekatora, potrafi zatańczyć (sic!), a jeszcze ktoś jest nie do prześcignięcia, gdy śpieszy się od drzewa do drzewa z pełną konewką. Nauczyliśmy się sadzić lawendę oraz odróżniać tę wąskolistną (angustifolia ) od tej szerokolistnej (latifolia); coś przesadziliśmy, coś podlaliśmy, a gdzieś zebraliśmy, by wynieść poza obręb Skweru, drobne skrawki papieru i kamienie.  Dowiedzieliśmy się, czym różni się kłącze szaleju od marchewki (sic!), a szalej od szczwołu, czyli Sokratesowej cykuty (sic!), jak należy zawijać korzeń sadzonego drzewa, by komfortowo zmieścił się w dołku, a także dlaczego nie można uprawiać trzmieliny w płytkiej wazie. Było wesoło, gwarno i… bardzo szybko, bo przecież ze Skweru chcieliśmy zdążyć na zajęcia.

To był piękny czas! Zżyliśmy się jeszcze bardziej ze sobą, z Horacym, z kampusem i z Wiosną, której pomogliśmy w upiększaniu świata zielenią i kwieciem. Przycięta i wygłaskana trzmielina powędrowała na nowe, bardziej odpowiednie dla niej miejsce, a do wazy wkrótce powrócimy z bratkami. Tymczasem zapraszamy na Skwer pracowników i studentów UG oraz przyjaciół naszej społeczności akademickiej, jak również łagodne Zefiry, ptaki i pszczoły.

Warto również podkreślić, że studenci wraz z dr hab. Tatianą Krynicką, prof. UG, pamiętali o Skwerze Horacego także w okresie zimowym. Kore Welc, jedna ze studentek, przez całą zimę regularnie dokarmiała ptaki korzystające z karmników zamontowanych na skwerze, troszcząc się o skrzydlatych mieszkańców tego miejsca. Poniżej prezentujemy krótki tekst studentki na ten temat:

Nazywam się Kore Welc. Wybrałam filologię klasyczną, gdyż bardzo chciałam poznać łacinę, ale też po to, aby zagłębić się w dzieje i kulturę Grecji. Liczę, że kiedyś uda mi się zamieszkać na ciepłej, słonecznej wyspie, gdzie wieczorami dźwięczą cykady. Studiując na tym kierunku czuję, że powoli zbliżam się do celu.

Skwer Horacego to dobre miejsce, żeby cieszyć się popołudniowym słońcem, obserwować jak wydłużają się cienie, chwilę odpocząć. Jest tam jakby trochę ciszej, mimo że z każdej strony miejsce to sąsiaduje z ruchliwymi ulicami. I co najlepsze, odwiedzają go ptaki, głównie kawki oraz gołębie. Czasem w okolicy przechadzają się wrony. Zimą często zachodziły też gawrony, ale z natury są ostrożne i podejrzliwe wobec obserwatorów, więc ich odwiedziny zdradzały tylko ślady, które pozostawiały one na śniegu.

Na Skwerze wiszą cztery karmniki. Nasypuję do nich ziarna dwa razy w tygodniu, we wtorki i piątki po zajęciach. Najczęściej przychodzę tam sama, czasem towarzyszy mi koleżanka z roku Natalia, rzadko ktoś inny. Lubię te chwile, regularność i poczucie obowiązku. Chcę, żeby okoliczne ptasie towarzystwo mogło na mnie liczyć. Życie wszelkich stworzeń w obecnej rzeczywistości, w której klimat robi się coraz ostrzejszy, bardziej nieprzewidywalny i gwałtowny, jest bardzo trudny. Głód jest wiecznym zagrożeniem. Upały i mrozy źle wpływają na naszą roślinność, przystosowaną do umiarkowania. Coraz mniej jest bezpiecznych, zacisznych zakątków w tym mieście, w tym kraju nienawidzącym drzew.

Nie wiem, czy ptaki czują taki egzystencjalny lęk, ja czuję go na pewno. Ten mały kawałek świata, skwerek poświęcony poecie sprzed mileniów i wszystkie ptaki uniwersyteckiego kampusu przynoszą mi odrobinę otuchy. Chcę się odwdzięczyć w miarę możliwości, być częścią całości.

Więcej informacji na temat projektu Skwer Horacego można przeczytać na podstronie projektu.